Wymyślenie historii wydaje się najprzyjemniejszą częścią scenariopisarstwa. Nie mamy jeszcze kolejnych wersji scenariusza, uwag producenckich ani skomplikowanych decyzji dramaturgicznych. Wszystko jest możliwe. A jednak właśnie na tym etapie łatwo utknąć.

Czasami pomysły przychodzą jeden za drugim. Innym razem siedzimy przed pustą kartką i czekamy na wyjątkową historię, jakiej jeszcze nikt nie opowiedział. Czy rzeczywiście musimy czekać na inspirację?

W webinarium „Scenariopisarski fitness online: Pomysł” Agnieszka Kruk pokazuje, że wyobraźnię można świadomie pobudzać. Nie chodzi o poszukiwanie jednego genialnego przebłysku, ale o nauczenie się pracy, która pozwala generować pomysły, przekształcać je i rozpoznawać te, którym warto poświęcić więcej czasu.

Pierwszy pomysł nie zawsze jest najlepszy

Wyobraź sobie proste zadanie: masz minutę, żeby wymyślić historię do komedii romantycznej.

Być może od razu pojawia się znajomy schemat. Dwie osoby przypadkowo się spotykają, początkowo się nie lubią, z czasem zakochują się w sobie, później następuje nieporozumienie, a na końcu dochodzi do pojednania.

Czy to zły pomysł? Niekoniecznie. Ale prawdopodobnie wiele osób rozpoczęłoby od podobnej konstrukcji.

Dzieje się tak między innymi dlatego, że podczas wymyślania historii chętnie korzystamy ze znanych rozwiązań. W scenariopisarstwie ma to swoje zalety: znajomość schematów pomaga rozumieć gatunki, budować strukturę i komunikować się z widownią. Jeśli jednak zatrzymamy się na pierwszym skojarzeniu, możemy otrzymać historię niewiele różniącą się od wielu innych.

Agnieszka Kruk zachęca więc, żeby nie poprzestawać na pierwszym rozwiązaniu. Warto wymyślić kolejne, a potem jeszcze jedno i sprawdzić, co pojawi się po wykorzystaniu najbardziej oczywistych możliwości.

Pozwól sobie na nietrafione i absurdalne pomysły

Jednym z ciekawszych fragmentów webinarium jest odwołanie do anegdoty opowiadanej przez scenarzystę i nauczyciela pisania Johna Vorhausa. Zachęcał on do dopuszczania również pomysłów pozornie absurdalnych, ponieważ jeden nieoczywisty pomysł może uruchomić następny, a ten kolejny okazać się interesującym punktem wyjścia do historii.

Wyobraźmy sobie film o właścicielce niewielkiej restauracji. Najprostsza wersja historii jest dość znajoma: restauracji grozi bankructwo, a bohaterka próbuje ją uratować.

Spróbujmy zmienić kilka założeń:

  • Restauracja funkcjonuje wyłącznie nocą.
  • Klientami są osoby, które nie powinny się ze sobą spotkać.
  • Właścicielka odkrywa, że wszyscy zamawiają dokładnie to samo danie.
  • Restauracja mieści się w budynku przeznaczonym do rozbiórki, ale jej adres nie występuje na żadnej współczesnej mapie.

Żaden z tych pomysłów nie jest jeszcze gotową historią. Każdy otwiera jednak inne możliwości. Jeden może prowadzić do dramatu obyczajowego, kolejny do thrillera, a następny do opowieści z elementami fantastyki.

Na etapie generowania pomysłów nie musisz wiedzieć, który z nich będzie najlepszy. Najpierw pozwól im się pojawić. Ocena przyjdzie później.

Wyobraźnia potrzebuje rozgrzewki

Agnieszka Kruk porównuje pracę z wyobraźnią do treningu. Trudno oczekiwać, że po dłuższej przerwie od razu zaczniemy działać na najwyższych obrotach. Podobnie jest z pisaniem: czasami wystarczy krótka rozgrzewka, żeby uruchomić nowe skojarzenia.

Podczas webinarium uczestnicy wykonują jednominutowe ćwiczenia polegające na wymyślaniu możliwie dużej liczby historii. Najpierw pracują w ramach wybranego gatunku, później powtarzają zadanie, a w kolejnej rundzie świadomie dopuszczają rozwiązania absurdalne.

Takie podejście pomaga przełamywać pierwszą blokadę. Nie oznacza jednak, że każda osoba będzie pracowała równie skutecznie pod presją czasu. Warto obserwować własny sposób działania. Dla jednej osoby pomocne będzie krótkie ograniczenie czasowe, dla innej rozmowa, spacer albo spokojna analiza.

Istotne jest, żeby wyobraźnię traktować jako część warsztatu, nad którą można pracować.

Ćwiczenie: trzy minuty na dziesięć pomysłów

Wybierz jeden gatunek, na przykład komedię kryminalną, i przygotuj kartkę lub dokument do zapisywania pomysłów.

  1. Pierwsza minuta: zapisuj wszystkie pomysły na historie, które przychodzą Ci do głowy. Nie oceniaj ich i nie poprawiaj.
  2. Druga minuta: wymyśl kolejne możliwości, inne niż te z pierwszej rundy.
  3. Trzecia minuta: pozwól sobie na absurd. Zapisuj także pomysły, które na pierwszy rzut oka wydają się niemożliwe do wykorzystania.

Po zakończeniu ćwiczenia sprawdź, ile koncepcji udało Ci się zapisać. Dziesięć to cel, nie obowiązkowy wynik.

Wybierz trzy pomysły, które najbardziej Cię intrygują. Nie muszą być najbardziej realistyczne ani najlepiej dopracowane. Zastanów się, co przyciąga Twoją uwagę: postać, konflikt, niezwykły świat czy sytuacja wyjściowa. To może być początek dalszej pracy.

Ograniczenia mogą pomagać

Czy wyobraźnia pracuje lepiej, kiedy może robić wszystko? Niekoniecznie.

Zadanie „wymyśl dowolny film” otwiera praktycznie nieograniczoną liczbę możliwości. Dla niektórych osób jest to ekscytujące, dla innych paraliżujące.

Dodajmy więc trzy warunki:

  • Film ma być komedią.
  • Główną postacią jest pracownica zakładu pogrzebowego.
  • Cała historia rozgrywa się w jeden weekend.

Teraz mamy już konkretny punkt zaczepienia. Możemy zadawać pytania dotyczące postaci, miejsca, ograniczonego czasu oraz gatunku.

Agnieszka Kruk odwołuje się w webinarium do doświadczeń 48 Hour Film Project, w którym zespoły mają bardzo ograniczony czas na przygotowanie filmu i muszą pracować według określonych wytycznych. Mogą one dotyczyć gatunku, postaci, rekwizytu lub wypowiedzi dialogowej.

To przykład pokazujący, że ograniczenie nie musi hamować twórczości. Czasami właśnie ono pomaga skoncentrować wyobraźnię i rozpocząć pracę.

Zmień jeden element znanej historii

Innym prostym sposobem rozwijania pomysłów jest przekształcenie jednego elementu znajomej sytuacji filmowej.

Wyobraźmy sobie klasyczny film o grupie profesjonalnych złodziei planujących napad na bank. A teraz zmieńmy uczestników wydarzenia: napad planuje grupa starszych mieszkańców domu seniora.

Ta jedna decyzja uruchamia szereg pytań. Dlaczego chcą okraść bank? Jakie mają umiejętności? Czy ktoś będzie traktował ich poważnie? A może wcale nie chodzi im o pieniądze?

Podczas webinarium Agnieszka Kruk wykorzystuje podobną zasadę w ćwiczeniach z uczestnikami. Zmiana jednego założenia może nadać dobrze znanemu schematowi zupełnie inny charakter.

Nie oznacza to, że sama zamiana postaci czyni projekt oryginalnym. To dopiero punkt wyjścia. Trzeba następnie znaleźć interesujący konflikt, wyraźną motywację i konsekwencje wprowadzonej zmiany.

Korzystaj z istniejących motywów, ale szukaj własnej perspektywy

Co zrobić, jeśli wymyślimy historię przypominającą znany film? Samo podobieństwo nie musi oznaczać, że należy natychmiast porzucić pomysł.

Scenarzyści od dawna sięgają do mitów, baśni, literatury i klasycznych konstrukcji fabularnych. Agnieszka Kruk proponuje w webinarium przyjrzeć się znanej baśni, na przykład „Kopciuszkowi”, i przenieść jej motyw w zupełnie inne realia.

Jak wyglądałaby taka historia we współczesnym mieście? A jak w odległej przyszłości? Co by się zmieniło, gdyby tradycyjne role zostały odwrócone?

Nie chodzi o kopiowanie cudzego utworu, lecz o świadome przekształcanie motywów i odnajdywanie własnego sposobu opowiadania. Warto pytać, co odróżnia nową historię od istniejących: postacie, gatunek, temat, środowisko czy sposób prowadzenia fabuły?

Na etapie dalszej pracy trzeba również pamiętać o prawach autorskich. Inspiracja ogólnym motywem to coś innego niż wykorzystanie chronionych elementów konkretnego utworu.

Kiedy pomysł zaczyna być historią?

Nie każda interesująca sytuacja jest od razu podstawą filmu lub serialu.

Załóżmy, że pojawia się pomysł:

Pewnego dnia w niewielkim mieście wszystkie zegary zaczynają chodzić do tyłu.

To intrygujący punkt wyjścia. Nie wiemy jednak jeszcze, o czym będzie opowieść. Kto jest jej główną postacią? Co wydarzy się wskutek niezwykłego zjawiska? Dlaczego właśnie ta osoba będzie musiała działać?

Możemy rozwinąć pomysł w następujący sposób:

Po odkryciu, że cofające się zegary wskazują czas pozostały do kolejnych zaginięć, miejscowa bibliotekarka próbuje ustalić, kto zniknie następny.

Nadal pozostaje wiele pytań do rozwiązania, ale pojawiają się konkretna postać, cel i kierunek fabuły.

Dobry punkt wyjścia pobudza ciekawość. Historia zaczyna się rozwijać wtedy, gdy rozumiemy, co z tej sytuacji wynika dla postaci i jakie działania może ona podjąć.

Czy warto pokazać pomysł komuś innemu?

Tak, szczególnie jeśli od dłuższego czasu krążymy wokół tych samych rozwiązań. Rozmowa może pomóc dostrzec możliwości, które umykają podczas samodzielnej pracy. Druga osoba może zadać pytanie dotyczące postaci, konfliktu lub gatunku i w ten sposób uruchomić nowe skojarzenia.

W webinarium Agnieszka Kruk pokazuje, jak pomysły uczestników stają się punktem wyjścia do kolejnych propozycji. Czasami warto również skorzystać z bardziej uporządkowanej analizy developmentowej, zwłaszcza gdy chcemy sprawdzić, czy interesująca koncepcja ma potencjał na pełną fabułę.

Ważne, żeby nie mylić generowania pomysłów z ich ocenianiem. Swoboda jest szczególnie przydatna na początku. Kiedy wybierzemy konkretną koncepcję, potrzebujemy już pytań dotyczących jej konstrukcji, postaci i możliwości realizacji.

Pomysł to dopiero początek

Wyobraźnię warto ćwiczyć również poza momentami, kiedy siadamy do pisania. Możemy obserwować ludzi, zapisywać przypadkowe sytuacje, zadawać pytania i tworzyć skojarzenia podczas spaceru, podróży czy codziennych czynności.

Dobrym rozwiązaniem jest prowadzenie własnego zbioru pomysłów. Nie każdy trzeba natychmiast rozwijać. Niektóre poczekają kilka miesięcy albo lat. Inne połączą się ze sobą i staną się podstawą projektu, którego wcześniej w ogóle nie planowaliśmy.

Samo gromadzenie koncepcji nie wystarczy jednak do stworzenia filmu. W pewnym momencie trzeba wybrać historię, określić jej temat, gatunek, protagonistę i zasadniczy konflikt.

Temat selekcji i dalszego rozwijania pomysłów omawia artykuł „Od pomysłu do projektu. Jak wybrać historię i przygotować ją do developmentu?” (POM-002) w Społeczności App Find Your Story.

Pomysł to początek pracy nad historią, nie jej gotowa postać. Warto więc dać sobie przestrzeń na poszukiwanie, ale również nauczyć się rozpoznawać moment, w którym trzeba zacząć podejmować konkretne decyzje.

O artykule

Opracowanie redakcyjne: Redakcja App Find Your Story.

Źródło podstawowe: Agnieszka Kruk, webinarium „Scenariopisarski fitness online: Pomysł”, StoryLab.pro.

Wykład zawiera również odniesienie do podejścia Johna Vorhausa dotyczącego dopuszczania nieoczywistych pomysłów.

Przykłady restauracji, napadu na bank, cofających się zegarów i bibliotekarki oraz ćwiczenie redakcyjne zostały przygotowane na potrzeby artykułu.